niedziela, 14 sierpnia 2011

Wprowadzenie i morderstwo

Jagodzianki to super pomysł na ten dzień lata - pomyślałam i z zapałem zabrałam się za szukanie przepisu na jagodzianki. W międzyczasie świeże jagody ociekały na sicie, prawie dwuletnia pociecha z pasją ustawiała w autostradę swoje samochody, a małżonek w swoim kącie dziubał na laptopie.

Przepis był na Whiteplate, zebrałam więc składniki, szybko zrobiłam ciasto, szybko wyrosło (wiecie, że w towarzystwie dzieci wszystko się dzieje szybciej), szybko jagodzianki się nadziały i wyjęły z piekarnika.

- Tata, chodź na jagodzianki! - zawołałam szczęśliwa, że bułeczki wyszły pięknie.
- A co to jest jagodzianki? - wielmożny Małżonek ruszył się z ociąganiem sprzed komputera.
- Słodkie bułki, czyli to co lubisz kochanie - z uśmiechem wręczyłam mu talerzyk z jedną z nich.
- A co jest w środku? - Mąż spojrzał na talerzyk podejrzliwie.
- Jagody, wiesz takie berries z lasu, czarne i pyszne - podsunęłam mu talerzyk pod nos. Zobacz jak pięknie pachnie!
Mąż wziął talerzyk z troszkę mniejszym niż się spodziewałam entuzjazmem. Ugryzł...
- Bardzo dobre - powiedział, po czym sięgnął po nóż.
- Co robisz? Co masz zamiar zrobić z tym nożem? - zapytałam lekko zdziwiona.
Mąż nie odpowiedział, tylko zamordował jagodzianki.




Dlaczego Mąż nie wiedział co jest w jagodziankach i dlaczego popełnił zbrodnię dowiecie się w kolejnym poście.


2 komentarze:

  1. Bardzo fajny deser :) Nie chciałabyś go dodać do konkursu na moim blogu na przepis na deser? Do wygrania jest piekarnik i weekend dla 2 osób w Warszawie. Możesz w sumie dodać 3 różne desery, ale w osobnych komentarzach. Mam nadzieję, że nie pogniewasz się, że dodaję link - najwyżej usuń ten komentarz :)
    http://gotowaniecieszy.blox.pl/2011/09/Konkurs.html

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa forma reklamy albo spamu :) Zwłaszcza, że w tym poście nie ma przepisu :)

    OdpowiedzUsuń